5 RZECZY ZE ŚWIATA TECHNOLOGII, KTÓRE MIAŁEM W DUPIE. PODSUMOWANIE ROKU 2016.

Zostało już tylko 2 dni . Czas zatem na podsumowanie roku 2016. W świecie technologii. I jak zwykle od dupy strony.

Chyba robi się z tego konsekwentny cykl. Poprzednie podsumowania znajdziecie tutaj, tutaj i tutaj. Więc jedziemy dalej z tym koksem. Oto co w mijającym roku małem głęboko w mojej seksownej.

  1. WYBUCHAJĄCY SAMSUNG GALAXY NOTE 7

SAMSUNG GALAXY NOTE 7

Dobrze wiecie, że nie darzę estymą koreańskiego czebolu i ich produktów. Więc teoretycznie powinienem się tą aferą jarać. Nic bardziej mylnego. Mogło się  przydarzyć  każdemu producentowi. Padło akurat na Samsunga i ten konkretny model. Cala afera jest wynikiem żyłowania osiągów (także baterii) i przestarzałej technologii. Tak, tak dobrze widzicie. Technologia baterii, których używamy w naszych smartfonach i innych urządzeniach jest przestarzała i wyciśnięto z niej już chyba wszystko, co się dało. Nowoczesny smartfon z litowo jonową baterią, to trochę tak jak Tesla z dolnozaworowym silnikiem od Warszawy.  Że baterie potrafią się zapalić, wiadomo było od dawna. Jak się kupuje profesjonalnego drona i zestaw baterii do niego, to zazwyczaj w komplecie dają azbestową osłonkę, w której baterie się ładuje. Bo mogą się zapalić.

Jak rozwiązać ten problem? Nie wiem, nie jestem inżynierem. Ale...

Wiecie, że moim największym marzeniem jest zostać prezesem Apple (kołcze uczą, że chcieć to móc, więc może kiedyś). Więc jak już nim zostanę. To wezmę 10 miliardów dolarów. Zamknę w jednym budynku 1000 inżynierów i będę im dostarczał pizzę, energetyki i czystą bieliznę, tak długo, aż nie wynajdą nowej technologii baterii.

Sam byłem zdziwiony, że po wybuchu afery nie poczułem wcale schadenfreude a jedynie zadumałem się nad niedorozwojem technologii baterii. I choć Galaxy Note 7 to naprawdę gorący i groźny sprzęt nie wahałem się mieć go w dupie.

2. SMARTWATCHE


Nie żaden konkretny, wszystkie. Inteligentne zegarki miały być the next big thing. I chyba... nie wyszło. Nawet Apple, wypuszczając świetny Apple Watch nie sprawiło, że sprawiłem sobie taki gadżet. Dłuższą chwilę zastanawiałem się czy nie kupić Peeble Time 2, ale po pierwsze - trochę mi przeszło, po drugie i tak nic z tego, bo tych zegarków po prostu nie będzie. Pebble został kupiony  przez Fitbita za jakieś grosze. Rynek jak zwykle zweryfikował napompowane na Kickstarterze ego twórców.

Zatem - czy smarwatcha można mieć w dupie? W końcu to zegarek jak każdy inny, nie?

3. SZTUCZNA INTELIGENCJA W DOMU I ZAGRODZIE


Sztuczna Inteligencja. AI. EJ AJ. Aj Waj! Czego to ona miała już nie potrafić. Skynet miał uzyskać świadomość, Siri w końcu miała nauczyć się mówić po polsku, a inteligentni asystenci zamontowani w sedesie mieli analizować mój kałmocz i w razie niepokojących objawów zamykać na iKłódkę moją inteligentną lodówkę i dzwonić po cichutku do lekarza. I co? I nic.

Urządzeni kosztują niemało, a są głupie jak but.

To ja już wolę sztuczne cycki zamiast takiej sztucznej inteligencji. Przynajmniej jest na co popatrzeć i za co złapać, a i szansa, że uzyskają świadomość i wybiją ludzkość jest jakby mniejsza. Chyba.

4. DRONY

Bynajmniej nie chodzi mi o nową płytę duetu Fisz/Emade. Jest słabsza od poprzedniej, ale ciągle bardzo, bardzo dobra.
Chodzi mi o najpopularniejszy prezent komunijny AD 2016.

Ja na swoją komunię dostałem Wigry 3, Aparat Smiena i zegarek Montana z melodyjkami. Teraz podobno bez drona, ostateczności bez konsoli lub smartfona lepiej się na komunię nie wybierać.

Latają wszyscy, chociaż nie wolno. Wiem, bo mam kolegę, który zrobił państwową licencję pilota bezzałogowych statków powietrznych. Kręci profesjonalne ujęcia i ma nawet tę słynną azbestową torebkę do ładowania baterii. Latać wolno tylko w określonych miejscach. Komunijnym pilotom lata to koło dupy i latają gdzie chcą. Nawet w bezpośrednim sąsiedztwie lotniska. Bo co, kto im zabroni? A że mogą posiedzieć za możliwość spowodowania katastrofy w ruchu lotniczym?  Lata im to koło dupy.

YouTube zawalony jest ujęciami z takich komunijnych dronów, które niewiele ciekawego sobą prezentują. Mnie to szaleństwo ominęło i na paczkę od Amazona dostarczaną przez drona też wcale nie czekam. Mam to w dupie.

5. KOPIUJ / WKLEJ

Nie chodzi mi oczywiście o funkcję dostępną od początku świata komputerów (i od drugiej wersji iPhona). Chodzi o ostre rżnięcie.
Rżnięcie bez gry wstępnej, lubrykantów, czy nawet wcześniejszego ostrzeżenia.

Kto kogo rżnie?  Raczej kto od kogo?

Otóż wszyscy of wszystkich. Zaniepokojony odpływem użytkowników Fejsa do Snapa właśnie Zuck bezszczelnie zerżnął jego funkcje w kolejnej iteracji instagrama. I potem poleciało. ja już się pogubiłem. Kto jakie funkcjonalności mial jako pierwszy, kto od kogo podpatrzył.

O czym to świadczy? Moim skromnym zdaniem o powolnym wypalaniu się idei social media. Kontakty z dawni niewidzianymi znajomymi z podbazy już nawiązaliśmy na Naszej Klasie. Zachwyt Fejsem hyż chyba minął. Przyrost nowych użytkowników zwalnia jak polskie PKB. Relacje na żywo? Who gives a shit o czym śpiewa posłanka Mucha?

Wydaje mi się, że na rynku socialmediowym nieuniknione są fuzje i przejęcia. Codziennie powstaje przecież po kilka genialnych startupów z nowym, świeżym pomysłem. Pamiętacie jeszcze elo?

No właśnie.

Wic niech się rżną w silikonowe oczko, zobaczymy kto kogo i kto ostatecznie pozostanie na placu boju.

Nawet jeśli nikt, to może nawet będzie lepiej? Zawsze można zadzwonić, wysłać smsa, albo napisać kartkę pocztową.

I takie właśnie 5 rzeczy od dupy strony  wybrałem na moje subiektywne podsumowanie roku 2016.

A co WY mieliście w dupie?

 

SaveSave