7 książek, które Jason Hunt i Guy Kawasaki muszą napisać na nowo!

Jeżeli pracujesz, bądź poważnie interesujesz się social media to musiałeś natknąć się na któreś z tych nazwisk. A najpewniej na oba. Jeden z nich określa się mianem Evangelisty (ja pamiętam pięcioro: Marek, Mateusz, Łukasz, Jan i Linda), przedsiębiorcy (choć nigdy nie prowadził żadnej firmy odnoszącej poważny sukces) i speakera (bywa na brażuniowych konfach za oceanem), a drugi to samozwańczy król polskiej blogosfery.

Obaj także piszą książki. Nie, nie są pisarzami, bynajmniej – nie wystarczy napisać książkę, żeby pisarzem być. I w tych książkach traktujących o social media nawypisywali wiele głupot, które wszyscy wannabe social-media-ninja powielają niczym wysokowydajna maszyna xeroxa.

Facebook postanowił zagrać im na nosie i ogłosił niedawno swoją politykę anty clikbait. O co w tym wszystkim chodzi? Teoretycznie o komfort i dobro czytelnika, a praktycznie, jak zwykle, o pieniądze.

Algorytm Facebooka (osławiony edgerank) ustawiony był tak aby wyświetlać w naszym newsfeedzie najciekawsze treści. Które treści uznawał za najciekawsze? Dokładnie tego nie wiadomo, ale można się domyślać, że były to te, najbardziej klikalne?

A co się najbardziej klika? Sensacje, rewelacje kotky i cycki. Cycków na FB nie uświadczysz, koty powoli się nudzą (zresztą lepiej oglądać je na YouTube) więc zostają sensacje i rewelacje.

Twórcy treści doskonale odrobili lekcję i wzorem tabloidów i porad z "książek" wzięli się za kreatywne tytularstwo.

SZOK! NIEDOWIERZANIE!! SIEDEM SPOSOBÓW NA WIELOKROTNY ORGAZM BEZ WYCHODZENIA Z DOMU!!!

Takie to właśnie tytualrstwo polecali w swoich książkach nasi "autorzy" i takie też było szeroko uprawiane przez wszystkie media.

Od teraz Mark Zuckerberg mówi takim praktykom głośne NIE!

Czy Facebook martwi się o czytelników? Nie chce, żeby zalewała ich fala miałkich treści z krzykliwymi tytułami?  Guzik prawda.

Chodzi, jak już pisałem wcześniej o kasę. Grubą kasę.

Krzykliwe tytuły i nagłówki, cały ten clickbait był sposobem wydawców na dotarcie do czytelników przy systematycznym obcinaniu przez Facebooka zasięgu organicznego.

Teraz, po ostatnim ruchu Zucka możemy śmiało już powiedzieć, że ZASIĘG ORGANICZNY UMARŁ.

Tak, tak. Facebook stał się już po prostu kolejnym płatnym medium. Chcąc dotrzeć ze swoim treściami do odbiorców, musisz po prostu zapłacić. Nie ma innej opcji. Inaczej Twoją treść zobaczy 3-7% fanów Twojej marki. No chyba, że zrobisz w #piąteczek jakiś post z kotem. Albo z cyckami. A nie, za cycki jest ban.

Swoją drogą Facebook to chyba jedyny duży gracz socialmediowy, który znalazł jasny i wyraźny patent na monetyzację. Twitterowi się to do tej pory nie udało.

PS Tytuł tgo wpisu to zwykły, chamski clickbait. Nie będę promował tego posta, zobaczymy, jak się rozniesie.