A jednak Andrzej Duda!

Myliłem się. Nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz. Myliłem sie mówiąc i pisząc, że Andrzej Duda prezydentem nie zostanie.

image
Niezbadane są wyroki demokracji. Facet, który cieszył sie ogromnym poparciem i zaufaniem i w zasadzie powinien przejść te wybory na luzaku odpadł, a królik z kapelusza Jarosława Kaczyńskiego zostanie Prezydentem.

Andrzej Duda nie jest z mojej bajki. Bronisław Komorowski też nie. Wydawało mi się, że z tych dwóch wolę tego z wąsami. Aż tu nagle je zgolił. I teraz cieżko wyczuć.

Co teraz będzie? Nie wiem.

Czy coś się radykalnie zmieni? Nie sądzę. Na pewno nie od razu.

Dlaczego? Bo prezydent tak naprawdę niewiele może. Andrzej Duda mawiał, że PBK tylko pilnuje żyrandola. Za chwile wejdzie w jego buty i pewnie okaże się, że są to jednak dobrze wygrzane kapcie, które jak nic nadają się do jeżdżenia po wyfroterowanym parkiecie pod wyżej wzmiankowanym żyrandolem.

Nie powiem żeby Andrzej Duda nie miał energii i chęci do wprowadzania zmian.   Podejrzewam, że i poprzednikowi ich nie brakowało. Na początku kadencji. Potem rzeczywistość zweryfikowała trochę reformatorskie zapędy. Zawsze tak jest. Pokonać opór materii i bezwładność aparatu nie jest łatwo. A wszystkich przecież nie wymieni. Nie od razu.

Jedyne co mnie tak naprawdę niepokoi to zdanie, które Andrzej Duda wypowiedział w kampanii: „Moje poglądy są zbieżne z poglądami Episkopatu".

To oznacza jeszcze większą ingerencję kościoła w sprawy, w które wtrącać się wg papierów nie powinen.

Z drugiej strony dość łatwo powiedzieć „sprawdzam".

Jako kandydat Andrzej Duda deklarował że wystarczy milion podpisów aby pochylić się nad sprawami ważnymi dla obywateli.

To może na początek milion podpisów w sprawie związków partnerskich. Kolejny milion w sprawie in vitro? Ze dwa, trzy w sprawie wypowiedzenia Konkordatu?

Wtedy zobaczymy co ma większą moc. Obietnice i deklaracje złożone w kampanii czy poglądy Episkopatu?

Znajdzie się odważny do zbierania podpisów? Może to sposób na wyjście z politycznej trumny dla Janusza Palikota? Może Robert Biedroń?

Cóż. Pożyjemy - zobaczymy.

A żeby było śmieszniej wpis ten powstaje na pokładzie samolotu, który WRACA z ciepłych krajów do Polski dzień po wyborach, które Andrzej Duda wygrał.

Ja wracam, choć wielu deklaruje, że teraz z kraju musi spierdalać. Przeżyłem już rządy braci Kaczyńskich przeżyję gdy prezydentem będzie Andrzej Duda. A może mu się uda?