Chcesz do końca życia sprzedawać torebki w kratkę, czy wolisz zmieniać świat?

Mógł powiedzieć Tim Coook zatrudniając Angelę Ahrendts - byłą już CEO Burberry na stanowisku wiceprezesa odpowiedzialnego za sklepy Apple Store.

Apple-Store-Burberry

W odróżnieniu od Samsunga, LG czy innej Nokii, Apple jest przede wszystkim firmą sprzedającą lifestyle. Konkurenci mogą ścigać się na megaherce, megapiksele czy megabajty, ale faktor lansu jaki zapewnia Apple długo nie będzie dla nich dostępny.

Nie znaczy to wcale, że Cupertino wypuszcza gorsze produkty. Technicznie są porównywalne, a często wręcz takie same (połowa iPhona to przecież Samsung). W Apple po prostu odrobili lekcję z pierwszego roku marketingu i nie sprzedają produktu, ale emocje. Wystarczy spojrzeć na lokalizacje i wystrój sklepów, na iPhony zapakowane jak perfumy. Oni zatrudniają nawet team, który dba o zapach we wnętrzu pudełka z nowym sprzętem! (Kto choć  raz rozpakowywał nowego Maka, wie o czym mówię).

Rywale próbują kopiować ten styl, ale kopiując tylko zewnętrzne jego oznaki, nie starają się zmienić swojej filozofii. Samsung to dalej koreański czebol, który chce tanio wyprodukować i sprzedać dużo sztuk przy w miarę zadowalającej marży.