Bezpowrotnie utracona niedostępność

Jak pewnie część z was wie, jestem iPhoniarzem. Mam iPhone'a non stop od pierwszej oficjalnie dostępnej w Polsce wersji - iPhone 3G.
Tak się ostatnio zdarzyło, że przez 6 dni iPhone'a nie miałem. To były cudowne chwile.

Co się stało, ze nie miałem iPhone'a? No coż - powędrował do serwisu. Jakaś dziwna plamka na wyświetlaczu (nie wypalony piksel, ale jakby kurz, coś jak w iMacach) no i potrafił się czasem wyłączyć przy 30% baterii, lubił się zagrzać nic nie robiąc, no generalnie serwis. Po krótkim researchu padło na Cortland. No dobra, sam zawiozę, może w środę - pomyślałem w sobotę.

I zaczęło się kombinowanie - kto ma i może pożyczyć zastępczy telefon - iPhone of course. Co najmniej 5s no bo ze starszym to obciach, połowa programów ne działa, itp.

W pewnym momencie mów wzrok padł na leżące na półce pudełko. Nokia 6730 Classic.

Otwarcie pudełka - Bingo! jest ładowarka. Podłączamy, pół godziny niepewności - odpalił! Przegrzebka w szufladach za adapterem do kart sim - mam! Mój wewnętrzny Adam Słodowy poskładał wszystko do kupy - PIN, zmiana daty i dzwoni!

No dobra, a może tak? W serwisie powiedzieli, że naprawa potrwa do 6 dni roboczych. Więc może? No dobra - nie szukam zastępczego iPhone'a.
Teraz pytanie, jak przenieś listę kontaktów? Chociaż. Po co? Numery do Żony, Syna i Rodziców znam na pamięć, resztę w razie czego odczytam sobie z Kontaktów na komputerze. Przecież mam synchro przez iCloud, nie?

No dobra, nadejszła wiekopomna środa, jadę do Cortlandu. Jadę na nawigacji z Phone'a żeby chociaż spróbować ominąć korki. Dojechałem, zaparkowałem, telefon oddałem. Przełożenie karty do Nokii, jeszcze w salonie i wracam. Już bez nawigacji i oczywiście wjebałem się w korek na Grójeckiej. No ale jakoś dojechałem.

Następne dni BEZ smartfona pokazały mi jak bardzo się przez prawie 9 lat od tego urządzenia (a w moim przypadku od całego ekosystemu Apple) uzależniliśmy. Już nie będę wymieniał ileż to urządzeń zastępuje nam smartfon, bo wszyscy to wiedzą.

Wyszedłem w miasto z Nokią w kieszeni. W tym czasie Koleżanka wysłała mi kilkanaście iMessages, które odczytał włączony domowy komputer. Ponieważ nie odpisałem (weź odpisz z Nokii) zdecydowała się zadzwonić, Tak analogowo zadzwonić na mój nr 603. I to był jeden z 3 telefonów, które odebrałem w czasie niemania iPhone'a. Dwa pozostałe były od Garnków Philipiaka i od Open Finance (ludziom od garnków powiedziałem, że uwielbiam jeść tłusto i niezdrowo, a ludziom z Open Finance, że jestem bezrobotny bez prawa do zasiłku i w takim razie słucham).

Idąc z rodziną do restauracji nie czekowałem się w nich i nie fotografowałem potraw (współbiesiadnicy owszem), jadąc autobusem nie skrolowałem fejsa tylko czytałem analogową papierową książkę (tajemnice Antoniego M.).

Najbardziej mną wstrząsnęło, jak pojechaliśmy zobaczyć ostatni multimedialny pokaz w Parku Fontann. Byłem jednym z nielicznych, którzy nie nagrywali, nie cykali fotek, nie transmitowali na żywo. Stałem, patrzyłem, czułem na twarzy mgiełkę i bawiłem się w łapanie ręką lasera (ciągle mam obie ręce).

Przez prawie tydzień nie miałem iPhone'a. Mój świat się nie zawalił. Zdążałem gdzie miałem zdążyć, załatwiłem co miałem załatwić. Jak mnie nie było pod mailem to odpisałem po czterech godzinach. Nikt się śmiertelnie nie obraził, nie straciłem biznesowej okazji życia.
Nie zrobiłem kilku fajnych fotek, musiałem nosić ze sobą kartę płatniczą i analogowy notesik. Chociaż zazwyczaj nie noszę. Muzyka? Reanimowałem swojego starego iPoda Touch pierwszej generacji. Wiecie, że prawie nie można już kupić przewodu ze starym 30-pinowym złączem? Dałem za niego 25 zł i chyba pół godziny głowiłem się jak wrzucić muzę przez iTunes - normalnie zapomniałem!

Podsumowując

Nie mając przez niecały tydzień iPhone'a przypomniałem sobie jak wyglądały stare, analogowe czasy, kiedy nie było się non-stop online. Kiedy się wychodziło i dopóki się nie przyszło było się takim człowiekiem Schrödingera - zawieszonym gdzieś pomiędzy. Oczywiście w czasach pre GSM.

A iPhone? W Cortlandzie uznali, że nic się nie da zrobić i wymienili mi telefon na nowy. I wiecie co? Ten nowy znacznie dłużej trzyma baterię. Nie wiem czy to zasługa nowego egzemplarza, czy tego że sięgam po telefon dużo rzadziej niż kiedyś.

Spróbujcie sami pobyć jakiś czas bez smartfona. To odświeża.