Chrzęst Polski

Ten chrzęst Polski słychać coraz wyraźniej. Część po części coraz bardziej chrzęści. Ja jeszcze nie trzeszczę. Jeszcze.

Dziel i rządź.

Tak podzieleni nie byliśmy nawet zaborami. Za borami, za lasami żyli przecież nasi Rodacy. Wiedzieliśmy o tym. I choć byli germanizowani i rusyfikowani na siłę, to przecież nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. I jakoś po 123 latach udało się kraj zjednoczyć i wyzwolić. W międzyczasie były powstania i lobbing naszych licznych, rozsianych po całym świecie emigrantów. Kościuszko i Pułaski zostali bohaterami narodowymi w USA. Walczyli o wolność naszą i waszą. Ich i nas.

Potem była druga wojna, i czterdzieści kilka lat komuny. I znowu wspólnym wysiłkiem, solidarnie udało się wolność odzyskać. Teraz dowiadujemy się, że to nie Solidarność, kościół i zbiorowy wysiłek narodu, ale, że to była zwykła ustawka. Szatański plan Kiszczaka z Bolkiem-Wałęsą. Dokumenty, o dziwo leżały sobie w szafie i czekały na właściwy moment. I oczywiście są jak najbardziej autentyczne. SB przecież sfałszowała tylko jedną teczkę, teczkę, która zresztą tajemniczo zginęła.

SB to w ogóle była szatańsko sprytna organizacja. Ten numer z nieinternowaniem Jarosława Kaczyńskiego  - no to po prostu majstersztyk! Wpędzili go w takie kłopoty! Przecież on ponosił o wiele większe ryzyko niż ci internowani. Czuł imperatyw do działania i nie poddawał się imposybilizmowi. Nieraz czuł absmak. Ale walczył. Przegrywał. Podnosił się i walczył dalej. Zmieniali się przeciwnicy, zmieniali się sojusznicy. On walczył i dalej walczy. I walczyć już chyba nie przestanie.

Teraz przybyło mu sojuszników, ale i przeciwników. Tych drugich oczywiście jest więcej, tak przynajmniej połowa Polaków. na szczęście tylko tych gorszego sortu, element podły, animalny. Odcina się tej hydrze jeden łeb, a jej odrastają nowe. Nie tylko w kraju ale i za granicą. Rodzi się spisek na prawych i sprawiedliwych. Ci których interesy są zagrożone robią wszystko by bronić praw niesłusznie nabytych. Przecież jak ktoś ma pieniądze, znaczy, że skądś je ma, prawda? Ojczyznę dojną racz nam wrócić, itd.

Ja się Jarosławowi Kaczyńskiemu nie dziwię. Tak go wychowano, nie chodził na podwórko, nie bawił się z kolegami (gorszy sort). Do tego znikający ojciec o niejasnej przeszłości i zapewne apodyktyczna matka, która wyobrażała sobie, że jest przedwojenną szlachcianką. Do tego niewątpliwie trauma związana ze śmiercią brata-bliżniaka, do której się pośrednio przyczynił. I on o tym wie. To wszystko musiało zostawić trwałe ślady, na i tak skomplikowanej i zagmatwanej psychice.

Dziwię się natomiast ludziom z jego bliższego i dalszego otoczenia. Tym, którzy mu ślepo wierzą i skandują na wiecach i miesięcznicach jego imię. Dziwię się Andrzejowi Dudzie - facetowi niewątpliwie inteligentnemu. Kolesiowi z mojego przecież pokolenia (jestem tylko dwa lata młodszy). Jakież to haki musi mieć na niego prezes, że on pozwala tak sobą pomiatać. Beacie Szydło się nie dziwie. Typowa ścieżka wiejskiej karierowiczki. Mierna bierna, ale wierna. Nihili Novi.

Albo taki Ryszard Terlecki. Pies z Krakowa - legendarny hipis, który uczył Korę jarać blanty. Jakie zmiany musiały zajść w osobowości tego faceta, że teraz zasiada po prawicy Prezesa i jest chyba, zdaje się wicemarszałkiem Sejmu.

Ale zostawmy polityków i ludzi ze świecznika. Wiadomo przecież, że część z nich, tak naprawdę nie ma własnych poglądów i wypowiada się wyłącznie "przekazem dnia", a bycie w tej czy innej partii to tylko pomysł na pracę i dostęp do konfitur, bo tak naprawdę nic innego nie umieją (np. 17 wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego - Rychu Czarnecki).

Weźmy zwykłych ludzi. I nie mówię to o milionach moherowych babć z wypranymi toruńskim wybielaczem mózgami. Im już nawet święty Boże nie pomoże.

Ale tej szajbie uległo ponad 30% ludzi! I te podziały idą przez domy, rodziny, ołpenspejsy , biurka w urzędach i obrabiarki w fabrykach. Świetnie wyraził to Zbigniew Hołdys.

Hołdys o KaczyńskimTych podziałów nie da się łatwo zasypać. One będą się tylko pogłębiać. Już niejeden szwagier ze szwagrem się pewnie po wódeczce pożarli. Ojciec z synem i brat z siostrą.Na nic racjonalne argumenty (każda strona uważa że racjonale są właśnie JEJ argumenty) . Gdy w grę wchodzą takie emocje, na argumenty jesteśmy głusi.

Ten podział jest strasznie głęboki i nie widzę żadnej sprawy,  wokół której można ponownie ludzi zjednoczyć. No chyba, że prezes z Antonim wymachując drewnianą szabelką wypowiedzą wojnę Rosji i wtedy znowu będziemy musieli się bić o wolność naszą i waszą. Oby nie.