Instagram is a new Snapchat

Mówi się, że kopiowanie jest najwyższą formą uznania. Właśnie Facebook (a dokładniej jego młodszy brat - Instagram) skopiował bezczelnie Snapchata.

Nazywa się to Instagram Stories (albo Relacje w polskiej wersji językowej interfejsu).
Jak to działa? Ano tak samo jak w Snapchacie.
Możemy zrobić zdjęcie lub nagrać krótkie video, które znika po 24 godzinach.
Dokładnie jak na Snapie.
Możemy do tego zdjęcia/video dorysować paluchem jakieś heheszki i dopisać coś śmiesznego.
Dokładnie jak na Snapie.

Czego zabrakło? Filtrów, które na Snapchacie nazywają się lenses. To te takie śmieszne pieski z wyskakującym językiem, za które banuje Facebook. Nie ma ich? Jeszcze nie. Jak znam Zuckerberga, to zaraz zamknie w pokoju 100 developerów, zamówi im dużo pizzy i RedBulla i zaraz będą mieli swoje filtry.

No dobrze - powie ktoś - wielkie mi halo. Jeden serwis skopiował funkcjonalność drugiego. Takie rzeczy są przecież na porządku dziennym. Wszyscy rżną od wszystkich. Windows 10 kopiuje funkcjonalności z OsX, Android z iOs i vice versa. A duzi gracze cały czas mają swoich skautów na rynku, którzy podpowiadają jakie funkcjonalności konkurencji zaimplementować u siebie. Tak przecież cały czas robi Apple. Aplikacją News zabili Flipboarda, funkcjami iCloud powoli mordują Dropboxa.

O co więc chodzi? Jak nie widomo o co, to chodzi zazwyczaj o pieniądze. I to o duże pieniądze.

Pamiętacie jak Facebook chciał kupić Snapchata? Wykładali na stół 3 MILIARDY DOLARÓW. Tak, trójka i dziewięć zer. Prawdziwych pieniędzy. Twórcy Snapchata, zamiast pójść drogą wszystkich startupów, zbudować wartość i sprzedać się komuś większemu postanowili dalej rzeźbić we własnym ogródku. I dobrze im szło. Marki zaczęły wykładać pieniądze na działania w Snapchacie. Powstały dedykowane zespoły, wykreowani zostali (wykreowali się?) snapchatowi celebryci z odsłonami idącymi w setki tysięcy i biorący okrągłe sumki za brandowanego snapa. Wydawało się, że żre. I nagle przestało.

Mikołaj Nowak napisał, że marketerzy przerzucili Snapchatową wajchę na pozycję STOP i przekierowują budżety na Instagram.

Info od znajomego z dużej agencji: kilku klientów wycofało dziś "briefy" na launch ich marek na Snapie. Pewnie krótkie, lakoniczne maile brzmią mniej więcej tak: "chłopaki, robimy w zasadzie to samo ale na Insta"

Projekty i...

Posted by Mikołaj Nowak on Thursday, August 4, 2016

 

Dlaczego? Powodów jest kilka:

  • atrakcyjniejsza, starsza i zamożniejsza grupa docelowa (pamiętacie, że Instagram był na początku dostępny tylko na iOs? Biedaandroidy za złotówkę dolączyły do eksluzywnego klubu dopiero kilka lat później
  • większe zasięgi - marki poświęciły dużo czasu i pieniędzy na zbudowanie społeczności na Instagramie
  • hashtagi - co prawda relacje jeszcze ich nie oferują ale myślę, że to kwestia czasu i kolejnych updatów
  • wsparcie Facebooka - łatwiej będzie koordynować kampanie i w sumie prościej i wygodniej jest dostawać jedną fakturę od jednego podmiotu niż kilka różnych

Z ciekawością będę śledził dalsze losy tej potyczki i rozwój obu platform, aczkolwiek uważam, że Snapchat stoi na przegranej pozycji. Facebook po prostu ma więcej kasy i możliwości przeczekania, rywala, nawet gdyby musiał do Instagrama dokładać. A nie musi. Snapchat dostał też po tyłku od Pokemon Go (tak po prawdzie to dostały wszystkie serwisy społecznościowe). Ludzie woleli biegać po ulicy i łapać dziwne stworki niż trzaskać Snapy.

Ja na razie nie rezygnuję z obecności na Snapchacie i aplikacja z duszkiem gości u mnie na pierwszym ekranie springboardu. Możecie mnie tam śledzić.

snapcode kminek

 

Jak sądzicie, czy Snapchat polegnie w tej nierównej walce, czy obie aplikacje pójdą niezależnymi drogami i każda z nich zgarnie swój kawałeczek tortu?