Jętka jednodniówka czyli social media 2.0

W stadium larwalnym potrafią przetrwać nawet kilka lat. Za to po wykluciu się nie czeka ich zbyt długa przyszłość. Jeden dzień. Max. Mają kolorowe skrzydełka, bzyczą i na ogół tylko wkurwiają.

Mowa oczywiście o serwisach social media. Nie o tych tradycyjnych jak Facebook czy Twitter, ale o tych nowych, które Mikołaj Nowak postuluje nazwać social media 2.0.

Czym się charakteryzują?

Jętkowością właśnie. Życie treści, którymi się w nich dzielimy trwa 24 godziny.

Pierwszy był chyba Snapchat. Tzw. My story znikała po upływie doby.

Następnie do tej filozofii dołączył Periscope. Nie jest to co prawda serwis social media sensu stricte, ale wrzucane na niego treści żyją tyle co tytułowa jętka jednodniówka.

Potem pomysł, look and feel Snapa skopiował na beszczela Instagram (czytaj Facebook). Wiele było o to hałasu, kilku celebrytów i kilka marek zrezygnowało z komunikacji na Snapchacie, część zaczęła dublować treści chociażby z racji tego, że grono ich odbiorców na obu serwisach nie pokrywa się w 100 procentach.

Następny był Twitter - jeden z weteranów branży, mający ciągle kłopoty z monetyzacją i tak naprawdę pomysłem na siebie. Chcąc dołączyć do rewolucji social media 2.0 wprowadził moments/ stories.

Działa to trochę inaczej niż w przypadku Snapchata i Instagrama, ale idea jest podobna.

Na koniec wisienka na torcie. Gigantowi z Menlo Park mało, że skopiował Snapchata na Instagramie. Teraz próbuje to samo zrobić w Messengerze. Na razie trwają testy i UWAGA -tylko w Polsce.
No i mamy kolejny klon Snapchata. Tak w ogóle, to szkoda mi tych kolesi ze Snapchata. Od 2011 konsekwetnie budują i rozwijają swój produkt. Produkt, którego nikt na początku nie rozumiał i w niego nie wierzył. I kiedy w końcu zaczęli osiągać sukces - komunikację na Snapchacie prowadziły naprawdę duże marki - ich pomysł im najzwyczajniej podpierolono.

Duzi gracze na rynku, dysponujący o wiele większymi budżetami i borykający się z brakiem pomysłu na siebie (szczególnie dotyczy to Twittera) postanowili wziąć ideę Snapchata i po chamsku wkleić ją w swoje produkty. Trochę nieładnie.

A co właściwie jest takiego rewolucyjnego w tym pomyśle na treści - jętki jednodniówki? Dlaczego ta idea święci takie triumfy właśnie teraz w 2016 roku?

Otóż odpowiedź jest bardzo prosta - attention span. Ilość informacji, która dociera do nas różnymi kanałami jest ogromna. podejrzewam, że w ciągu jednego dnia do człowieka dociera więcej informacji niż 20 lat temu docierało przez jakieś dwa, trzy tygodnie. Silą rzeczy, każdej z tych informacji możemy poświęcić coraz mniej czasu. Więc jeżeli ta informacja/treść rusza się bzyczy niczym nasza tytułowa jętka jednodniówka to istnieje większa szansa, że ten przekaz do nas dotrze. A że jutro nie będziemy już o tym pamiętać?  Trudno. Liczy się tu i teraz. Informacje w social media 2.0 są jak jętki jednodniówki, a my, ich odbiorcy zaczynamy być jak złote rybki - z tą ich słynną trzysekundową pamięcią.

Weźmy pod uwagę jak długie jest życie słynnych memów i internetowych "kryzysów". Pieseł czy taka sytuacja żyły w "internetach" po kilka miesięcy a taka chociażby książka Cacao DecoMoreno żyła już tylko przez kilka dni.

Ciekawe w jakim kierunku rozwiną się social media 2.0. Czy dzisiejsi najwięksi gracze jak Facebook i Twitter podzielą losy Grona czy Naszej Klasy i odejdą na cmentarzysko, czy też uda się im zaadoptować do zmian?