#LoveWins czyli koniec cywilizacji białego człowieka

Media (światowe) musiały mieć dzisiaj niezłą zagwozdkę. Co dać na pasek #LoveWins czyli legalizację małżeństw jednopłciowych w całych USA czy raczej zamachy w Tunezji, Francji i Kuwejcie. A może po prostu informacje o zamachach na tęczowym pasku?

Terlikowscy
To było do przewidzenia. Czarny mesjasz nowej lewicy u schyłku swojej drugiej kadencji uchwalił prawo, które czytane wprost oznacza koniec cywilizacji białego człowieka. W momencie, kiedy trzeba zakasać rękawy i ruszyć na męską krucjatę USA wbija cywilizacji chrześcijańskiej czarny nóż w plecy.

Na szczęście jak zwykle bardziej amerykański od papieża okazał się Tomasz Terlikowski.

Ja już się powoli pakuję, czyszczę kałasza, biorę pancerną minibiblię do kieszonki na piersi, wieszam różaniec i nieśmiertelnik na szyi i powoli jadę.
Cała nadzieja w Andrzeju Dudzie. Mam nadzieję, że pojedzie znów do Częstochowy, pomodli się za Amerykanów i wybije im z głowy cały ten #LoveWins.
No zresztą cały ten Obama długo już prezydentem na szczęście nie będzie.
Nadejdzie rok 2016 i nagle JEB!

JebPrezydentem będzie znowu Bush. To już trzeci. Po Dżordżu i Dżordżu Dablju. Za ich rządów Ameryka przeżywała złote czasy. Toczyła wojny w słusznych sprawach. O naszą i waszą wolność. Nie o ropę przecież wcale. Wojna w zatoce, druga wojna w zatoce, Irak i Afganistan. Takie małe współczesne krucjaty.

Za Obamy to tylko prawa gejów i opieka zdrowotna. Sodoma i Gomora.

Wygląda na to, że znowu musimy być przedmurzem i chronić świat chrześcijański przed Murzynami, Arabami i Gejami.

Chociaż i u nas nie jest lekko. Diablica Kopaczowa (oby smażyla się w piekle) przepchnęła przez Sejm ustawę o in vitro. Tę ustawę to się dało szybciutko uchwalić, a Ustawa o Intronizacji Chrystusa Króla, leży w sejmowej zamrażarce, jak nie przymierzając te biedne zarodki. A zarodki to przecież osoby. Może by im zacząć wyrabiać takie małe dowodziki osobiste? Na przykład ze zdjęciem z pierwszego USG. Chyba zgłoszę obywatelski projekt w tym temacie. Chyba zbiorę szybko te 100k podpisów? (szkoda, że zarodki jeszcze pisać nie potrafią).

Więc Kochani - Biblie w dłoń, różańce na szyje, skropić się dyskretnie wodą święconą i do boju! To znaczy idźmy i miłujmy bliźniego swego, czy tego chce, czy nie. #LoveWins!