Ranking najmniej wpływowych blogerów 2015 roku

Ranking wpływowych blogerów. Każdy chciałby się w nim znaleźć? Niekoniecznie.

To premierowa, pierwsza edycja rankingu najmniej wpływowych blogerów. Na razie jury w składzie: Ja- przewodniczący, ja członek i ja - szef komisji skrutacyjnej postanowiło nie przyznawać srebrnych i brązowych dziesiątek. Złotych zresztą też nie. No bo skąd tu wziąć dziesiątkę blogerów, których nikt nie czyta i nie mają na nikogo wpływu? Toż to takich nie ma! - zakrzyknie wielu. Nic bardziej mylnego (pojechał Kotarskim).

Taki bloger istnieje. I tak się składa, że znam go osobiście. To nikt inny tylko ja - kminek, bloger znany wcześniej jako kormo.

Tego bloga nikt nie czyta, no chyba że chamsko podepnę się na Twitterze pod jakiś trendujący hashtag. Albo oznaczę we wpisie na fejsie jakiegoś znanego blogera, Mikołaja Nowaka, Artura Roguskiego czy Przemka Pająka.

Nawet nazwę poniekąd ukradłem królowi polskiej blogosfery, licząc po cichutku na to, że ktoś się przepalcuje i zapomni wpisać jedną literkę.

I wszystko chuj!. Nikt nie zagląda, nikt nie czyta. Dramat.

Co gorsza nikt niczego mi nie przysyła. Żadne #darylosu do mnie nie dotarły. Miałem jedną (słownie 1) propozycję współpracy, ale klient się wycofał.

Więc śmiało mogę sobie przyznać nagrodę Najmniej Wpływowego Blogera Roku 2015. Innych mało wpływowych blogerów nie znam. Po prostu nie czytam blogów, uważam to za stratę czasu. Pisanie to jeszcze owszem. Taka forma autoterapii. To jeszcze może mieć sens. Ale żeby ktoś czytał blogi i one miały jeszcze na niego jakiś wpływ? Na przykład na decyzje zakupowe? Czysty obłęd.

Więc, nagroda przyznana i śmiało można podpinać wpis pod wszystkie dyskusje o rankingu kominka, tfu, przepraszam Jasona Hunta. Może ktoś to nawet przeczyta i będzie miało na niego jakiś wpływ i w przyszłym roku nie będę już musiał sam sobie przyznawać nagrody.

Ale chyba nie sądzę.