Samsung Galaxy S6 miażdży iPhona!

Mówi się, że naśladownictwo jest najwyższą formą uznania. Samsung Galaxy S6 ukłonił się wczoraj iPhonowi głeboko zamiatając kapeluszem po podlodze.

Samsung Galaxy S6 edgeJak niektórzy z Was wiedzą jestem starym makowcem. Sprzętów z jabłkiem zacząlem używać, kiedy było ono jeszcze tęczowe, a Steve Jobs już/jeszcze nie pracował w Apple Od jakichś dziesięciu lat śledzę tez keynoty Apple, które na własny użytek nazwałem kiedyś mszami u Św. Stefana.

Wczoraj po raz drugi w życiu oglądałem na żywo konferencję Samsunga z Barcelony gdzie prezentowany był Nowy Galaxy S6. Byłem porażony. Ja rozumiem skopiować design i bebechy sprzętu (Koreańczycy tym łatwiej, że cześć tych bebechów dla Apple robią i mogli sobie popatrzeć jak i co jest zaprojektowane), ale skopiować cały pomysł na show, to już wyższa szkoła jazdy!

Takie same gesty i słowa, te same przymiotniki, podobne budowanie napięcia. Tylko angielski gorszy. Na keynotach Apple reakcje zgromadzonej publiczności wydają się być mocno spontaniczne. Na imprezie Samsunga prowadzący musieli się o nie dopraszać. Zwroty how about that?, isn't it amazing? powtarzały się przez cały czas.

Mimo wydanych na reklamę i promocję miliardów dolarów (circa 9 razy więcej niż Apple) nie udaje się Samsungowi wzbudzić takich emocji, jakie wzbudzają sprzęty z nadgryzionym jabłkiem. Wniosek jest prosty - emocji nie można kupić.

Co do samych sprzętów, obiektywnie muzę przyznać - są niezłe. Ale to dlatego, że w Samsung Galaxy S6 łączy w sobie najlepsze pomysły Jonyego Ive i jego zespołu designerów. W pierwszej recenzji na Gizmondo Darren Orf napisał, że Samsunng Galaxy S6 wygląda jakby iPhone 6 miał dziecko z iPhonem 4. Czyli kazirodztwo i chów wsobny. Odrobinę to popierdolone.

W pogoni za słupkami zysków, które będą chociaż trochę widoczne przy tych, jakie generuje sprzedaż iPhonów Samsung lekką ręką odrzucił to, co przez lata wmawiał nam chick from Koreajako przewagi nad telefonami z jabłkiem:

  •  niewymienna bateria - nagle okazuje się być super
  •  dodatkowa karta pamięci - nagle okazuje się być niepotrzebna
  •  szklany przód i tył, zamiast plastiku o fakturze plastra na odciski - szkło Samsunga jest mniej szklane niż szkło iPhonów serii 4 i na pewno się nie stłucze
  •  wystający obiektyw aparatu - przecież to tylko dodaje sprzętowi uroku
  •  Samsung Pay - cóż za oryginalna nazwa i pomysł na usługę
  •  flat design - zaraz, czy to przypadkiem nie było przesłodzone i gejowskie, a byle dzieciak w Korei robi lepsze ikonki pałeczką do ryżu?[/list]
  • I tak dalej i tak dalej.

Do w miarę płynnej obsługi tego wszystkiego trzeba aż ośmiu rdzeni i trzech gigabajtów pamięci (iPhone 6 radzi sobie z dwoma zaledwie rdzeniami i jednym gigabajtem RAMu). Przy czym znając życie płynnie i responsywnie Samsung Galaxy S6 działał będzie góra przez pół roku, a i to pod warunkiem, że nie zainstalujemy za dużo aplikacji.

Wyraźnie widać, że kiedy Samsungowi zaczyna iść gorzej postawił na sprawdzoną strategię - rżnijmy od Apple ile się da i sprzedawajmy to badziewie trochę taniej. A nóż widelec (chociaż oni to bardziej pałeczkami) ktoś się pomyli, pójdzie do Media Markt po iPhona, pomyli się i w jego koszyku wyląduje Samsung Galaxy S6?

Ja się nie dam nabrać.