Wyroby parlamentarne

Jak co 4 lata znowu szykują nam się wyroby parlamentarne. Wszyscy się odświeżyli, ładnie opakowali i chcą nam się sprzedać.

Konserwa

Najpierw podzielona dla niepoznaki na mniejsze porcje przepakowała się w wielopak. Nowa etykietka, chłyty martekingowe i jedziemy. Data ważności do spożycia też dla niepoznaki przebita. Znane od czasów Constargate.

Łykają to ci, którzy konserwą żywili się zawsze oraz ci, którzy nie pamiętają, jakie gazy puszczaliśmy 10 lat temu po dwuletniej diecie konserwowej.

Kranówa (ciepła)

Niby fajnie, że za każdym odkręceniem kranu leci z niego ciepła woda. To takie wygodne i europejskie. Niby nie jest źle. Jak doskonale wiedzą wszyscy zwolennicy homeoterapii woda ma pamięć. A pamięć w narodzie nie ginie. I doskonale pamiętamy, że w tej wodzie pływały ośmiorniczki. A macki ośmiorniczek sięgają daleko. Kiedy naleję sobie wody do kąpieli, nie chciałbym, żeby pływał w niej Cthulu.

Ciasteczka

Nie zaprzeczam, był pewien efekt świeżości. Ciasteczka nie były produkowane przez wielką korporację, ale robili je sami ludzie. Ciasteczka są całkiem fajne, dopóki nie okaże się, że za chcącą Ci je sprzedać ponętną harcerką czai się Ciasteczkowy Potwór.

Czerwony Kawior

Też przepakowane do nowego opakowania, ale mnie nie zmyli. Pamiętam, że czerwony kawior najlepiej popijać ruską wódką. Zawsze po tym łeb mnie napierdala i mam zgagę.

Sojowe Latte na chudym, niespienionym mleku

Też czasem lubię wpaść do Starbunia. Rozłożyć się na kanapie z Macbookiem, połączyć z darmowym WiFi (darmowe, państwowe WiFi dla wszystkich!!!). Też mnie trochę boli, że kelnerka w Buniu pracuje na śmieciówce, ale jak mi dowalą 75% podatku od tej kawy to nie będzie mnie na nią stać.

Sushi

To taka nowoczesna japońska potrwa. Cały sprytny myk polega na tym, żeby minimalną ilość ryby, garstkę ryżu i trochę glonów ładnie opakować i jak najdrożej sprzedać, A że nie każdego stać? Niech wezmą kredyt we frankach.

Bigos i flaki

To polskie przysmaki. I wolno nam dorzucić do nich wszystko, na co będziemy mieli ochotę. I żadne barany z Brukseli nie będą nam ustalać przepisu! Bo w ryj dać mogę dać!

Cebula

To nasze warzywo narodowe o 125 letniej tradycji. Nie ma co gadać. W każdym polskim domu musi być w spiżarni. Ma wiele witamin, więcej nawet niż cytryna. Nic to, że wali z japy, przecież wokół sami swoi i nie ma mocnych.

Od tego,  jakie wyroby parlamentarne Wy wrzucicie do niedzielnego gara będzie zależało nasze samopoczucie przez najbliższe 4 lata.