Wyroby prezydenckie

Już za chwileczkę, już za momencik, wielkimi krokami zbliża się ten upragniony i wyczekiwany moment - CISZA WYBORCZA. Niestety zaraz po niej nastąpią wybory prezydenckie. Po żenującej kampanii słabych kandydatów naprawdę nie ma w kim wybierać.

KANDYDACI
Według artykułu 126 Konstytucji Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej.

Czyli taki Prezydent to powinien być KTOŚ. Jakiś super gość. Gościówa może nawet, no bo przecież jesteśmy nowocześni, poprawni politycznie i możemy na prezydenta wybrać sobie kobietę. Nawet z brodą. Niestety Conchita Wurst mieszka w Austrii a Anna Grodzka nie zebrała wystarczającej ilości podpisów. Barbara Nowacka też nie.

Za to jest Ogórek. Magdalena Ogórek. Doktor Magdalena Ogórek. Dlaczego Ogórek nie śpiewa?  Bo rozmawia. Bo warto rozmawiać. Byle nie z dziennikarzami. Na bazarze to może jeszcze.

W ogóle ta kampania odbywa się na bazarach i targowiskach. Taki mamy klimat, taki mamy naród. Na bazarze jest i Ogórek i kot. Palikot. Co prawda nie z Łodzi, a z Biłgoraja ale też po bazarach jeździ. W ogóle Kandydaci dużo jeżdżą. Bronkobusem, dudabusem, a nawet latają Air Korwin One.

Mam wrażenie, że wszyscy kandydaci lecą. Lecą w kulki z Narodem. Obiecują wszystko i wszystkim dobrze wiedząc, że z racji marginalnego wpływu Prezydenta na polską rzeczywistość ŻADNYCH obietnic spełnić nie mogą.

Kandydat Duda to nawet podpisał z Narodem umowę. W 10 punktach. Aż dziwię się, że na papierze, a nie na kamiennych tablicach. Jako prawnik powiedział, że podpisanej umowy dotrzyma. Jako prawnik powinien wiedzieć, że umowę podpisują dwie strony. Ja, Naród nic z Panem Dudą nie podpisywałem. Zresztą każdy z tych 10 punktów zaczyna się od klamstwa "Będę Prezydentem". Ta, na pewno.

Jeden z kandydatów prezydentem już był, nawet ciągle jest. Chciałby być dalej, ale na drodze stoją mu te cholerne wybory prezydenckie. Chciałby żeby wystarczyła pierwsza tura. Niestety tury już wyginęły i nie można sobie do nich postrzelać. Dlatego ciągle strzela sobie w stopę. A to podobno wytrawny myśliwy, ale jakoś nic mądrego wymyślić nie może.

Są jeszcze dwaj Panowie K. Korwin i Kukiz. Obaj antysystemowi i uwielbiani prze gimbazę. Szkoda tylko, że gimbaza jeszcze nie głosuje. Korwin to weteran, który niejedne wybory prezydenckie już zaliczył. W zasadzie wszystkie. Jest tak antysytemowy i antyunijny, że aż bierze kasę z Parlamentu Europejskiego śpiąc w najlepsze na obradach. Kukiz to z kolei świeżak w polityce. Nie godzi się z tym, że tutaj jest,  jak jest  i zamierza coś z tym zrobić. JOW ziom elo rap i do przodu! Sondaże dają mu miejsce trzecie. Niby to zaszczytne podium, ale do ewentualnej drugiej tury wchodzi tylko dwóch. A z tych dwóch żeby jeden spuchł. Teraz to już kandyduje, bo musi. Bo mu płyty nie wydali. Nagrał drugą płytę z Janem Borysewiczem. No ale nie wydadzą. Szkoda. Mogłaby się nazywać Jan Paweł Drugi. Byłby hit. No ale wybrał jak wybrał licząc, że może jego wybiorą.

Jest jeszcze Braun. Niestety nie James ale Grzegorz. Nie muzyk ale reżyser. Mógłby nawet nowe Gwiezdne Wojny nakręcić, ale ubiegł go jakiś Abrams. Żyd niczym Yoda.  Skandal i spisek.

Janusz Korwin nie jest jedynym Januszem w zestawieniu. Jest jeszcze Janusz Palikot. Filozof i biznesmen, performer i self made man. Wywindował się na paletach  i alkoholu. Wdychał czysty Ozon zna słowo obraz i terytoria. Czasami mądrze mówi ale zaraz potem przyaktorzy niczym z Gardzienic, tak że nawet Sigourney Weaver bije brawo.

Prezydent to taki ktoś, z kim powinien się utożsamiać statystyczny Kowalski. Więc może Kowalski. Nie Jan a Marian. Silny człowiek na trudne czasy. Nie to co jakieś tam Jarubasy. Chociaż chłop tez żywemu nie przepuści. A już jak mu dziki w szkodę wejdą, albo Wilki to staje się groźny. Sam wymierz sprawiedliwość. Bo ta musi być po jego stronie. Ot taka demokracja bezpośrednia niczym u Pawła Tanajno.

No i fajno  - obejrzeliśmy sobie wszystkich kandydatów  na i teraz tylko iść i wybierać.

Chociaż mam wrażenie, że wybory prezydenckie to trochę takie wybory na przewodniczącego samorządu klasowego. Kandydaci się spierają, walczą o głosy, a tak naprawdę w klasie rządzi Pani.

pani