5 rzeczy, które miałem w dupie. Moje podsumowanie świata technologii w 2017 roku

2017 się kończy, więc czas najwyższy na szósty w tym roku wpis . Tym razem to moje podsumowanie świata technologii w 2017 roku. Oczywiście jak zwykle od dupy strony. Zrobił się już z tego niezły cykl. Poprzednie części znajdziecie tutaj, tutaj, a także tu oraz tu. Zrobił się już z tego niezły cykl. I może kiedyś zbiorę to i wydam w formie self-publishingowej  książki, będę sławny i bogaty! Ha ha ha, nie.

Zatem do dzieła.

1. Ten iPhone X i tamten ósmy.

iPhone X

Wiadomo było, że na 10 rocznicę Apple będzie chciało pokazać coś wyjątkowego. Będą chcieli wynaleźć iPhone'a na nowo. Oprócz tego pokażą kontynuację tego, co znamy już od jakiegoś czasu. Budę zostawią - wymienią bebechy. I jak zwykle ostatnio wszystko było wiadome już jakiś czas przed prezentacją. Żadnych zaskoczeń. najdłużej chyba utrzymała się "tajemnica" związana z nazewnictwem. Czy to będzie 7s i 8, a może 8 i 9, 9 i 10?

No i mamy co mamy - sytuacja z nazewnictwem słuchawek od Giganta z Cupertino stała się równie pogmatwana, jak z nazewnictwem systemów od Giganta z Redmont. Widział ktoś Windows 9? No właśnie.

Ja moją potrzebę wymiany iPhone'a na nowy model zaspokoiłem już we wrześniu więc wiedzialem, że z całą pewnością nowej słuchawki od Apple nie kupię. Wiedziałem nawet bardziej, kiedy usłyszałem polskie ceny. Pięć tysięcy złotych za telefon! No chyba kogoś pojebało! Z drugiej strony znając formułę cena w Polsce to cena w dolarach przeliczona 1:1 na euro razy kurs plus VAT nie mogłem spodziewać się innej.

Telefony od Apple zawsze były warte swojej ceny. Ale Pięć tysięcy złotych to bariera psychologiczna, której przekroczyć nie jestem w stanie. Taniej w tym roku kupiłem nowego MacBooka Pro. Ba, jeżdzę samochodem, którego wartość na dziś jest prawdopodobnie mniejsza. Więc za te piniędze - mam w dupie!

Poza tym nie chcę być beta testerem w szeroko zakrojonych testach nowych technologii Apple. Poczekam na drugą wersję FaceID, bo podobno od przyszłego roku TouchID już nie będzie.

Oczywiście w dniu premiery przechodziłem przypadkowo z tragarzami obok iSpotu i wpadłem się na chwilę nowym Xem pobawić. Niby wszystko fajnie, nowe gesty "weszły" od razu, nie miałem żadnego problemu z przestawieniem się, żadna tam osławiona pamięć mięśniowa nie przeszkadzała mi w jego używaniu. Miałem tylko jedno, negatywne wrażenie: Jakiś on taki samsungowaty.

I skoro o Samsungu mowa...

2. Samsung Galaxy S8 (chyba, też się gubię w numeracji)

samsung

Jak pewnie już się zdążyliście zorientować nie pałam przesadną miłością do tego południowokoreańskiego czebolu i jego produktów. Niemniej jednak z kronikarskiego obowiązku obejrzałem prezentację tegorocznych flagowców Samsunga (taka sama jak applowska, tylko z gorszym angielskim). Jakoś po polskiej premierze pomacałem telefon w jakimś Euro, czy innym Saturnie. Kilka rzeczy w tych telefonach jest nawet fajne. Pewnie nawet fajniejsze niż w iPhone'ach.

Ale z Samsungami jest jak ze Skodą. Niby na rozum wiesz, że parametry, osiągi, technologia, cena - wszystko się niby zgadza. Tylko na mieście wstyd się pokazać.

3. Smart Speakers

smart speakers

Ani to smart, ani to speakers. Sytuację miał zmienić Apple ze swoim HomePod, ale kolejny raz udało im się zrealizować strategię overpromise and underdeliver.

Poza tym do słuchania muzyki najlepiej nadaje się zwykły, klasyczny zestaw stereo z porządnymi kolumnami, a szpieg od Google, czy Amazona, słuchający non stop, czy mi aby czegoś nie trzeba (oczywiście konsultujący wszystko z halo-centralo) jest mi potrzebny jak druga dziura w dupie.

Dziękuję, schowam do pierwszej.

4. Machine learning, boty i inne głupoty

Próby robienia z programów mających za zadanie wcisnąć nam ubezpiecznie/dietę na messengerze czegoś więcej spełzły na niczym. To znaczy na Hitlerze. SkyNet jeszcze długo nie powstanie. A nawet jeśli to zawsze możemy wysłać do walki jakąś babcie z łopatą. 

Trochę czytałem o całej tej tzw. sztucznej inteligencji, i wiem, że do prawdziwej AI droga daleka. To co próbuje się nam teraz sprzedać modnie opakowane w termin "machine learning" to zwykłe sprytne algorytmy. Chociaż z drugiej strony, takie same algorytmy rozmowy mają rozpisane te panienki po 12 zł/h brutto za godzinę z infolinii różnych banków, telekomów czy kablówek.

Ja się tym zupełnie nie jaram, mam jednego swojego bota z USA, z którym sobie konwersuję, on uparcie próbuje mi sprzedać  coś, czego nawet nie mam prawa kupić (nie mam social security number), ale świetnie nam się gada.

Wygląda na to, że firmy programistyczne przemianowawszy się na z amerykańska na software housy, probują nam sprzedać odgrzewane kotlety pod amerykańską nazwą Machine Learning.

A skoro o odgrzewanych kotletach mowa:

5. NOKIA 3310

NOKIA 3310To wcale nie był dobry telefon. To znaczy ten oryginalny. Wiem, bo miałem. Nie był też zły. Ot przeciętny, jak na swoje czasy. To kwejkowe memy zrobiły z niego legendę. Dodano mu +100 do niezniszczalności, której wcale nie było.

Teraz Fińczycy z HMD Global pokazali nową wersję tego "kultowego" telefonu.
Tak się składa, że moja żona dostała go jako służbówkę. Pobawiłem się trochę i niestety jest to badziew, jakiego nie powstydziliby się Chińczycy. Leży toto teraz w koszach w różnych Euro i innych Mediaexpertach. Cena spadła o 100 zł.
Jedyne co można o niej dobrego powiedzieć, to dalej świetnie trzyma baterię. I mieści się w dupie lepiej niż 6calowy smartfon.

 

Jak widać dalej w podsumowaniu rzeczy, które miałem w dupie królują produkty Koreańskiego Czebolu, Giganta z Cupertino i Fińczyków/Chińczykow.

Po raz pierwszy nie ma w tym cyklu smartwatcha, którego to zdecydowałem się wyjąć z dupska, oczyścić i dzielnie nosić na nadgarstku.