5 RZECZY, KTÓRE MIAŁEM W DUPIE. MOJE PODSUMOWANIE ŚWIATA TECHNOLOGII W 2018 ROKU

Rok 2018 dobiega końca, pora zatem na moje tradycyjne podsumowanie rzeczy ze świata technologii pisane od dupy strony. Poprzednie części znajdziecie tutaj, tutaj, tutaj, a także tu oraz tu. To już szósta część tego szeroko nieznanego i niecenionego cyklu.  
Zapraszam.

1. iPhone XS, iPhone XR, iPhone XS Max

Ja rozumiem, że awans z księgowego i kolesia od logistyki na prezesa największej firmy na świecie (choć to akurat ostatnio jest płynne) może troszkę w głowie pomieszać. Rozumiem zachwyt i skupienie na takich pojęciach jak marża brutto i zysk netto, ale kogoś tu najwyraźniej pojebało!

Time Cooku, Apple, nie idźcie tą drogą!

Nie ma jeszcze dokładnych danych, ale mediana wynagrodzeń w Polsce za 2018 wyniesie pewnie coś około 3 tysiące złotych netto. Najdroższy iPhone - XS MAX w wersji 512 GB kosztuje w oficjalnej dystrybucji 7299 zł! Czyli za jednego iPhona można kupić dwie przeciętne polskie pensje! Lub mówiąc bardziej obrazowo możesz sobie wynająć sobie dwie osoby, które przez cały miesiąc będą dla Ciebie pracować.  Albo kupić 9 letniego forda Focusa.

I nie jest tak, że mam ból dupy bo mnie nie stać. Jakbym bardzo chciał, to bym kupił. Problem w tym, że...

nie widzę najmniejszego sensu! Mam iPhone 7 Plus. w wersji 128 GB. Rok temu Cortland w ramach gwarancji wymienił mi go na nowy egzemplarz. Teraz chcąc skorzystać z programu wymiany baterii za 129 zł zaniosłem go do iMad.  Tam baterię owszem wymienili, ale potem telefon zaczął się restartować i soft serwisowy zakwalifikował go do wymiany. 

Głupi ma szczęście i w ten sposób mam dwuletni fabrycznie nowy telefon. Tak, nie ma Face ID. Tak, nie ma ekranu OLED "od deski d deski". Tak nie ma procesora Bionic i wybajerzonego trybu portretowego. Ma za to niezawodny Touch ID, który działa aż z pięcioma moimi palcami. Dostał najnowszy system (i pewnie długo jeszcze będzie dostawał) i działają na nim wszystkie potrzebne mi aplikacje. Ma podwójny aparat. Pełno miejsca na dane.

Wydawać teraz co najmniej 3,7 k żeby mieć XR z gorszym ekranem? I kruchym szklanym tyłem, którego wymiana kosztuje majątek? No way Panie Timie Cooku. Wycofuję się z wyścigu szczurów na megaherce i megapiksele. A pan niech ciutkę przemyśli swoją politykę cenową. Inaczej mam w dupie i nie kupię.

2. Galaxy, pixele i inne Androidowe flagowce

Jakkolwiek bym nie był wkurzony na Giganta z Cupertino, na jego politykę cenową, wypuszczanie niektórych produktów w wersji, nazwijmy je łagodnie beta i tak dalej, to ciągle uważam środowisko Apple za lepszy wybór niż bagno od Google, Alphabeta, czy jak się tam teraz ta firma nazywa.

Interfejsy googlowych usług webowych są zazwyczaj koszmarne, projektowane przez pół-autystycznych informatycznych geniuszy z doktoratem w wieku lat 16 dla ich kolegów. Normalni dostają piany na ustach próbując coś w tych interfejsach zdziałać. 

Od czasu do czasu mam też do czynienia  Androidowymi smartfonami  i po kilku godzinach przechodzi mi wszelki wkurw na Apple i chęć posiadania jakiegoś pixela czy OnePlusa szybciutko mi przechodzi. Hardware jest bardzo bardzo w porządku, ale software do dupy.

3. Inteligentny dom

Mieszkam w głupim bloku z wielkiej płyty, karton-gipsu i prętów zbrojeniowych. I niech tak zostanie.
Oglądaliście Black Mirror? No właśnie. Mam w dupie. 

4. Fake News

fake news

Pewnie niektórym z Was będzie trudno uwierzyć w to, co za chwilę tutaj napiszę, ale to jest czysta PRAWDA.

Otóż zdałem maturę BEZ ANI CHWILI  spędzonej w internecie! Tak drogie dzieci. Tak to było w szalonym 1993 roku. 

Zapytacie co to ma wspólnego z fake newsami? Otóż nauczyłem się wtedy wyszukiwać informacje i sprawdzać ich źródła. Kilkukrotnie, redundantnie i u źrodła właśnie (wiem to pleonazm, ale takiego maślanego masla potrzebowałem do podkreślenia wagi problemu). 

I teraz niestraszne mi ruskie, amerykańskie, pisowskie czy peowskie trolle. Mam swoją ścieżkę sprawdzania istotnych informacji, a nawet ścieżki dwie (inna dla informacji krajowych a inna dla zagranicznych). 

Takie podejście również nie pozwala mi na bezmyślne szerowanie i lajkowanie tzw. newsów. Najpier sprawdzam. 
Pewnie kiedyś dam się na coś nabrać, ale póki co się nie zdarzyło. 

Więc Drogie Dzieci - rada od wujka Kminka. Sprawdzajcie. Sprawdzajcie zanim udeostępnicie kolejną historię o chorym na ebolę, który zgwałcił  księdza w czołgu (zapewne w dupę, bo gdzieżby).

5. Tesla w kosmosie

Tesla

Przyznaję, owszem patrzyłem, przez chwilę byłem nawet prawie zachwycony. Patrzyłem też jak za przeproszeniem człony rakiet SpaceX lądują na pływającej platformie. Gapiłem się na to jak świnia w gwiazdy.

A potem pomyślałem sobie, że to wszystko już było. 30 lat temu w niezrównanym The Muppet Show mistrza Jima Hensona.

pigs in the space

Świnie w Kosmosie już wtedy robiły takie rzeczy, których cień nawet jeszcze nie muska mózgu Muska. Na razie jest kolesiem, który robi elektryczne samochody o wyjebanych w kosmos cenach i przeciętnym montażu na poziomie Dacii. Jak tylko Morawiecki wyprodukuje ten pierwszy milion polskich aut elektrycznych i odpali Polski Program Kosmiczny to wszyscy, tak jak ja będą mieli teslę w dupie.