Apple na okrągło

Zbliża się coroczna wrześniowa konferencja Apple. Tak, ta duża, na której prezentują nowości: iPhony, zegarki, paski, ipady i takie takie. I wiecie co? Po raz pierwszy od lat nie będę jej śledził na żywo.

Powodów tej decyzji jest kilka.

Poparzcie tylko na grafikę ilustrującą zaproszenie na event. Czyż nie sugeruje ona, że będą w kółko wałkowali to samo? "The best iPhone ever" 65% faster, 3,786% thinner, lighter,more pixels than ever i takie tam. Znamy, podziwiamy, szanujemy nawet, ale nie robi już takiego wrażenia, jak cycki na pierwszej randce.

To samo w kwestii zegarka - większy ekran, może bez przycisków, nowe sporty, dłużej na baterii i pewnie coś w ten deseń. Ale dalej to będzie zegarkopodobne, prostokątne coś, co nijak ma się do Rolexa, Breitlinga czy innego Hublota. Może i więcej się ich sprzedaje, ale w końcu Skoda też sprzedaje więcej aut niż Bentley.

Poza tym wszystko już wiadomo. Na prawie dwa tygodnie przed konferencją "wyciekły" zdjęcia nowych słuchawek i zegarków.

Apple Watch 4

Podejrzewam, że te tak zwane "wycieki" to celowa polityka Apple, bo one się już nie zdarzają, one są normą. Chociaż widać, że jak chcą utrzymać tajemnicę, to potrafią. Prawie nikt nie spodziewał się w 2013 Maca Pro w nowej budzie. No ale to było 5 lat temu i od tamtej pory z Apple cieknie jak z chorego na hemoroidy dupska. Może tymi wyciekami i podgrzewaniem atmosfery chcą ukryć swoją największą bolączkę - BRAK PRAWDZIWYCH INNOWACJI.

Tak, właśnie tak. Bo choć po śmierci Jobsa pokazali, całkiem nowe kategorie produktów (zegarek, głośnik) to ciągle bazują na ponaddziesięcioletniej idei iPhone'a. Generuje on "większą połowę" ich przychodów i pozwolił Apple stać się pierwszą firmą wartą ponad bilion dolarów.

I teraz pomyślcie - największa ostatnią innowacją tej bilionowej firmy jest gadająca kupa!

poo

Miliony dolarów, tysiące najlepszych w Dolinie Krzemowej inżynierów i programistów, tysiące godzin pracy, aby stworzyć gadające gówno! No sorry, ale ja chyba inaczej rozumiem innowacje.

Poza tym - mój Apple Watch ma niecały rok i spisuje się świetnie, mój telefon też ma rok (choć technologicznie już dwa) i też dalej jest świetny. Ba, oba te sprzęty się doskonale ze sobą dogadują pracując na betach najnowszy Oesów. Nie widzę potrzeby zmian. Może gdyby pokazali nowego Miniaka, który nie byłby nierozbieralną kosteczką z wlutowanym na stałe wszystkim, to byłoby odrobinę interesujące.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie będę śledził eventu Apple na żywo.

O tej samej porze w Warszawie swoją imprezę organizuje Revolut. Jako jeden z pierwszych poslkich użytkowników dostałem zaproszenie. Impreza nazywa się RevRally i będzie poświęcona rozwojowi Revoluta w Polsce i prawdziwym innowacjom.

Na początku byłem zły, że termin tej imprezy pokrywa się z terminem konferencji Apple, ale po przemyśleniu sprawy dokonałem wyboru.
Oczywiście, gdyby nie Apple i ich smartfonowa rewolucja fintech taki jak Revolut nie miałby racji bytu, ale Gigant z Cupertino ugrzązł z innowacjami w dupie, a Reolut robi niezłe disruption na skostniałym rynku bankowym. Ponoć nawet KNF chce mu dać polską licencję.

Podsumowując. Apple mnie ostatnio mocno rozczarowuje. Nie ma już podjarki każdą konferencją i czekania na nowości. No chyba, że jak za "starych dobrych czasów" pokażą jakieś One More Thing.