Życie mema. Meme jest, autora nie ma.

Tak zwaną aferą podsłuchową żyła pod koniec czerwca cała Polska. Transmitowane w telewizji i komentowane na żywo wejście ABW do redakcji Wprost to wydarzenie bez precedensu. Heroiczna obrona Macbooka przez "redaktora" Latkowskiego stała się przedmiotem wielu żartów "internautów". W przebłysku złośliwego olśnienia stworzyłem meme, którego dalsze losy z ciekawością obserwowałem.

latkowski macbook

Meme wrzuciłem na Twittera podpinając się pod najbardziej  trending  hashtag #ABWweWprost. Dołożyłem jeszcze hashtag #Apple. Ot, zwykły hashtag hijacking.

I poszłoooooo!

Po kilkunastu minutach musiałem wyciszyć komputer, telefon i tablet, bo dźwięki powiadomień z Twittera (RT i ulubione) nie pozwalały normalnie funkcjonować. Siedziałem z żoną przed komputerem i patrzyłem jak mój meme zatacza coraz szersze kręgi.

W pewnym momencie  część osób zaczęła wrzucać meme na Twittera i Facebooka BEZ podania źródła. Czyli nie retwittując, a zasysając obrazek na dysk i szerując w ten sposób. No, OK - pomyślałem sobie, tak to dziala. Czasami przecież robię tak samo.

W pewnym momencie otrzymałem na Twitterze zapytanie od Dawida Kosińskiego z PC Format zapytanie czy jestem oryginalnym autorem meme i czy może go użyć do swojego artykułu. Powiedziałem, że i owszem, ale z podaniem źródła obrazka. Za kilkanaście minut dostałem  linka do artykułu, w którym zostałem wymieniony jako autor grafiki. I to był JEDYNY artykuł w mainstreamowych mediach, w którym zostałem wymieniony jako autor obrazka.

A potem to już poleciało. Pudelek (tu podania źródła akurat bym się nie spodziewał) CD-Action, dobreprogramy.pl, superak i inne. Niektórzy, jako źródło obrazka podawali, tak, zgadliście - internet!

pudelekDzień później zobaczyłem moje meme w poczekalni kwejka i demotywatorów. Dodane przez różnych autorów jako własne. z drobnymi przeróbkami albo i bez. Jakoś nie poszło na główną.

Chciałbym, żeby to było jasne. Nie mam pretensji do nikogo za wykorzystanie mojego meme. Patrzyłem na to wszystko jak na eksperyment socjologiczny: rozchodzenie się LOL-contentu w social media. No i dzięki temu meme mój Klout score podskoczył o kilka znaczących punktów 🙂 Chociaż autorzy z mainstreamowych mediów mogliby się postarać i ustalić autora oryginalnego obrazka. Minuta z Google i mają to. No ale to trzeba chcieć, przecież chcieć, to móc.