Wolność sowa. I przyjaciele

Nieczęsto piszę o polityce. Ale teraz powiem WPROST cała ta afera wydaje się szyta grubymi nićmi. Nie chodzi w niej wcale o Wolność Słowa. Bardziej o Wolność Sowa. I przyjaciół.

WPROST-COVERCała Polska od tygodnia żyje aferą podsłuchową. Najważniejszych polityków w Państwie nagrano w warszawskiej restauracji Sowa i Przyjaciele (tylko Tusk, cwaniak spotkał się z Kulczykiem w budynkach rządowych).

Chłopaki rozmawiali o wszystkim i o niczym - jak to przy obiedzie. Zakrapianym. Językiem dalekim może od parlamentarnego, ale przecież do chuja pana byli w knajpie a nie w Parlamencie właśnie. Konia z rzędem temu, kto w prywatnych sytuacjach nie rzuca mięsem - tak się po prostu w Polsce rozmawia i nie rozumiem świętojebliwego oburzenia co poniektórych. Przeklinają wszyscy.

O czym tam mówiono, to osobna sprawa. W zasadzie na dziś oprócz Nowaka załatwiającego sobie odstąpienie od kontroli skarbowej, NIC w ujawnionych taśmach nie miało jak dla mnie wątku kryminalnego.

JEDYNYM kryminalnym wątkiem jest jak do tej pory sam fakt założenia  nielegalnych podsłuchów . Podsłuchiwano ministrów, szefa banku centralnego. Ludzi, którzy powinni mieć zapewnioną ochronę kontrwywiadowczą. I to że te podsłuchy w ogóle się udały, uważam za największą wpadkę Sienkiewicza. To jest prawdziwy zamach na Wolność Słowa, czy raczej Wolność Sowa. I przyjaciół.

Osobną kwestią jest obłudna postawa ex kryminalisty Latkowskiego, który kreuje się na obrońcę wolności i pierwszego rycerza prawdy. Koleś dla mnie zawsze był trochę śliski i jego stwierdzenie, że robi wszystko by chronić Państwo, a nie władzę jest Wprost niewiarygodne.

Cała ta akcja ma na celu podwyższenie sprzedaży podupadłego tygodnika i kreowanie własnego wizerunku niezależnego dziennikarza.

A prawda jest taka, że o ile nagrań nie zlecili sami "dziennikarze" Wprost (a jest taki wątek w śledztwie), to dali się elegancko wmanewrować ich autorowi (ktokolwiek by to nie był).

Teraz będą puszczać co tydzień kawałki taśm (plików?) realizując założenia ich autora o cyklicznym rozpieprzaniu Państwa i odwracaniu uwagi publicznej od spraw najbardziej istotnych. Taka to właśnie wolność słowa, tfu przepraszam wolność sowa, i przyjaciół (nie wiadomo z jakich służb).

Tagswprost